Ludzie nie zgadzają się z jego szowinistycznymi i rasistowskimi poglądami. Gwiazda swoje przemówienie do Trumpa zakończyła słowami "pi**dol się". Zagroziła też, że "wysadzi Biały Dom w powietrze".
Mimo ogromnego poparcia dla przekonań piosenkarki, jej słowa nie zostały odebrane najlepiej. Fragment o spaleniu prezydenckiej rezydencji został odebrany jako nawoływanie do aktu przemocy. Manifestacja była transmitowana na żywo przez ogólnokrajową stację i mogli oglądać je także niepełnoletni. Artystka wytłumaczyła się ze swoim słów dwa dni później na Instagramie.
Wyszłam na scenę i wyraziłam siebie, jednakże chciałabym sprostować niektóre bardzo ważne sprawy. Nie jestem brutalną osobą, nie promuje przemocy i jest dla mnie bardzo istotne, aby ludzie usłyszeli i zrozumieli moją całą przemową, a nie skupiali się na jednym zdaniu wyrwanym z kontekstu. Mówiłam metaforycznie, dzieląc się z wami swoim punktem widzenia - czasem to spojrzenie pełne miłości, czasem gniewu i obrazy, które czuję. Zdaję sobie jednak sprawę, że eksponowanie swojej złości niczego nie rozwiązuje. Tylko miłość daje możliwość zmian na lepsze
Słowa królowej popu dotarły do Donalda Trumpa, który postanowił odpowiedzieć jej w telewizji Fox News.
Szczerze mówiąc, to ona jest obrzydliwa. Uważam, że bardzo zaszkodziła samej sobie i całej sprawie - podobnie jak parę innych osób, ale ona w szczególności. Według mnie, to, co powiedziała, było haniebne wobec naszego kraju
To nie był pierwszy raz kiedy Trump źle wyraził się o Madonnie. W 2012 roku na Twitterze skomentował jej koncert.
Wiele osób wyszło z koncertu Madonny, kiedy powiedziała im, aby głosowali na Obamę. Ja lata temu wyszedłem z niego, bo muzyka była okropna!
Będzie odpowiedź ze strony królowej popu?