Po słynnym apelu prezenterka dostała multum wiadomości. Niestety jak się okazało podziały w społeczeństwie były jeszcze bardziej widoczne, niż przed emisją programu.
Początkowo polała się fala hejtu na słynną dziennikarkę, ale Kinga Rusin stanowczo broniła swojego zdania. W odwecie zaczęła publikować maile, które otrzymywała od fanów podzielających jej zdanie.
Niestety zaślepieni w swoje propagandowe idee użytkownicy Facebooka zarzucili Rusin, że ta sama kreuje wiadomości, które później publikuje. Teorię tę miał potwierdzić, zauważony przez internautów, wpis z prywatnego konta Kingi Rusin.
Dziennikarce puściły nerwy i w bardzo dosadny sposób odpowiedziała hejterom:
Do wszystkich kretynów (mówię tylko do tych nienawistników którzy mnie tak, lub gorzej nazwali), hejterów z rzekomej "prawej" strony, którzy nie słuchają słów Prymasa Polski o uchodźcach, wypisują idiotyzmy na moim profilu i są bardzo z siebie zadowoleni! Sami się teraz zaoraliście pokazując, że nie potraficie czytać ze zrozumieniem i max waszej percepcji to tytuł nienawistnego artykułu! W komentarzach do mojego posta, którego treścią jest list Marty z Niemiec ZACYTOWAŁAM, jako głos w dyskusji, kolejny list, który dostałam na priv (ZAŁĄCZAM SCREEN). I TAK zrobiłam to ze swojego konta, tego samego na które dostałam list! Jak łatwo jest wywołać hejt i manipulować debilami (używam tu ich własnych słów), którzy czytają wyłącznie nagłówki nienawistnych prawicowych portali. Żal. Idźcie przeprosić za to do kościoła, pseudo-katolicy! I poczytajcie nauki Jana Pawła II. - napisała na facebooku.
Tym razem zamknie im usta?