Kiedy w połowie kwietnia 2026 roku Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop opublikowali oświadczenie o swoim rozstaniu, dla wielu fanów był to prawdziwy szok. Para, która przez lata uchodziła za jedno z najbardziej zgranych i chroniących swoją prywatność małżeństw polskiego show-biznesu, postanowiła pójść osobnymi drogami. Choć ich wspólny, życiowy scenariusz dobiegł końca, na zawsze łączy ich jedno – ogromna miłość do córki, Zofii, która w przeciwieństwie do sławnego ojca, w ogóle nie jest zainteresowana medialnym światem. Co jakiś czas dziennikarz uchyla rąbka tajemnicy na temat swojej pociechy. Teraz znów zrobił wyjątek.
Marcin Prokop o Julii Wieniawie. "Traktuje mnie jak starego krasnoluda"
Marcin Prokop wprost o podejściu córki do show-biznesu
W dobie, gdy show-biznes pełen jest tzw. "nepo babies", czyli dzieci znanych osób, które chętnie korzystają z nazwiska, by budować własne kariery – córka Marcina Prokopa stanowi wyjątek. Jak można zaobserwować, od zawsze unika ona branży rozrywkowej i wszystko wskazuje na to, że w ogóle nie planuje się w niej pokazywać. Ani razu nie pokazała się na celebryckiej ściance czy premierach kinowych. Brakuje jej również na profilach społecznościowych sławnego taty, który z szacunkiem podchodzi do jej decyzji o anonimowości. W jednym z ostatnich wywiadów, którego udzielił redakcji Party, wyznał, że telewizja jej "nie kręci".
Moja córka ma swoje życie i swoje plany, i swoje pasje. Telewizja nie jest jedną z nich - wyznał w rozmowie z serwisem Party.
Tym na co dzień zajmuje się córka Marcina Prokopa
Z wcześniejszych wypowiedzi Marcina Prokopa wynika, że Zofia zawodowo celuje w świat nauki. Dziennikarz wspominał, że córka interesuje się kognitywistyką oraz sztuczną inteligencją i pojawianie się w show-biznesie najzwyczajniej w świecie nie jest jej potrzebne.
Zajmuje się kognitywistyką i sztuczną inteligencją. Jest osobą znacznie bardziej poważną, znacznie bardziej dojrzałą, znacznie bardziej ogarniętą niż ja i Marysia razem wzięci - powiedział niegdyś w programie "Wprost przeciwnie".
W podkaście Wojewódzkiego i Kędzierskiego mówił też o próbach namówienia jej choćby na wizytę na planie "Mam talent!". Z tego, co opowiadał, nawet taka opcja nie zadziałała:
Próby zaproszenia jej chociażby, żeby wpadła na widownię "Mam talent!" i oklaskiwała moje żarty jako jedna z trzech osób, które je zrozumieją, nie przyniosły skutku - wyznał wtedy.