Kinga Rusin pokazała swoją zmasakrowaną twarz po wypadku na stoku. Aż boli od samego patrzenia
Wszystkie sporty grożą kontuzją, jedne mniejszą, drugie większą, ale przy prawdziwym pechu można zrobić sobie krzywdę nawet grając w ping-ponga. Kinga Rusin miała prawdziwego pecha, gdy podczas jazdy na nartach przytrafił jej się tak zwany "wypadek losowy", a piękna dziennikarka niezbyt pięknie zaliczyła spotkanie trzeciego stopnia z podłożem. O wszystkim opowiedziała w rozmowie z naszą dziennikarką:
Elwira Szczepańska
Mam uszkodzoną kaletkę na ramieniu w stawie barkowym i mam lekko naderwane dwa ścięgna, ale jest okej. Myślałam, że będzie dużo gorzej, myślałam, że mam złamaną rękę, ale nie widać już, bo miałam całą twarz zmasakrowaną, ale się wygoiła - opowiadała gwiazda
Do wypadku postanowiła również odnieść się na swoim Instagramie, na którym opublikowała zdjęcie bez makijażu i podziękowała fanom za troskę:
Ups... No dobra, z tą "zmasakrowaną twarzą" może trochę przesadziłam, ale dla kogoś kto pracuje na wizji nie wyglądało to zbyt optymistycznie?. Ps. Mam nadzieję że wczoraj w DDTVN nic nie było widać dzięki @olganejbauer_makeupartist?. No i dziękuję wszystkim za troskę?
Fani jak zwykle jej nie zawiedli:
- Z siniakami czy bez i tak Cie lubimy ?
- Zbyt agresywne wojaże z nartami???? Do wesela się zagoi??
- Nie jest źle?! Mnie zaatakowała zgrzewka wody w sklepie. Rezultat wizualny podobny?. Wolałabym takie postokowe trofeum na twarzy ?
My również życzymy dużo zdrowia i więcej szczęścia w walce z nartami! ;)