Okazuje się, że prezenterka Dzień Dobry TVN w swoim życiu przeszła przez piekło. Jej trauma była ogromna, doprowadzając ją do myśli samobójczych. Te zaskakujące fakty przeczytamy w książce Co z tym życiem?, którą Kinga Rusin napisała wraz z Małgorzatą Ohme. Gwiazda bez ogródek opowiedziała o swoich sekretach, wyjawiając wielki życiowy dramat, przez który chciała się zabić.
Rusin zdradziła bowiem, że przed laty cierpiała na depresję, której skutki odczuwała przez wiele lat. Słowa Kingi są przerażające:
Nigdy tego wcześniej nie mówiłam, ale wydaje mi się, że po urodzeniu starszej córki - miałam wtedy dwadzieścia pięć lat, przeszłam prawdziwą depresję poporodową. Amerykanie nazywają to, jakże romantycznie i subtelnie, baby blues... A ja miałam taki blues, że stojąc na balkonie, na dwudziestym pierwszym piętrze wieżowca, w którym wtedy mieszkałam, zastanawiałam się, czy nie skoczyć… – wyznała Rusin.
Na szczęście problem psychiczny Kingi z czasem minął. Młoda mama zapomniała o myślach samobójczych i zajęła się macierzyństwem:
Początkowy optymizm uleciał równie szybko, jak szybko w moich piersiach pojawił się pokarm. Karmiłam bez przerwy, zapominając, że sama też powinnam coś zjeść. Przekarmione dziecko nie przestawało płakać, na chwilę uspokajało się przy piersi, a potem płakało znowu, bo z przejedzenia bolał je brzuszek i tak było na okrągło - wyznała Kinga
Książka Co z tym życiem? w 2010 roku osiągnęła status bestsellera.