Justyna najwyraźniej zreflektowała się i (podobno pod wpływem rodziny) skasowała posta. Prędko wstawiła jednak kolejnego, w którym wyraźnie prosi o... uszanowanie prywatności, którą jeszcze kilka godzin wcześniej sama wystawiła na światło dzienne:
Zablokowała komentarze na swoim koncie, ale nie ma żadnych wątpliwości - sprawa nie przejdzie bez echa.
Myślicie, że jej zachowanie to brak konsekwencji czy można je tłumaczyć rozpaczą?