Po tym zdarzeniu firmy zawiesiły współpracę z Justyną. Agnieszka Szulim postanowiła dać jej szansę, by mogła się wytłumaczyć w mediach. W programie "Na językach" powiedziała, że to nie ona jest odpowiedzialna za zabijanie zwierząt - jest tylko dystrybutorem efektu końcowego, czyli ich skór. Jednocześnie zapewnia, że był to tylko żart.
Podpis do zdjęcia był moim głupim żartem .To zostało źle odebrane. Nie zrobiłam krzywdy żadnemu biednemu liskowi. Lisy, hodowane na futra, są specjalnie do tego przystosowane. Trzeba pamiętać o tym, że to nie ja zabijam, nie ja oprawiam, tylko przedstawiam gotowy produkt, który sprzedaję. Ludzie obrażali mnie, obrażali moją rodzinę, ale ja się nie będę poddawać. To jest moja pasja i za to przepraszać nie będę - powiedziała Justyna w "Na językach"
Ta wypowiedź chyba nie przysporzy jej sympatyków.