Od tamtej pory Joe Bidenowi przygląda się niemal cały świat. W wyścigu o najwyższy urząd w państwie stoczył on zaciętą rywalizację ze swoim poprzednikiem. Panowie prześcigali się w sondażach, a za nowym prezydentem opowiedziała się otwarcie znaczna część gwiazd i celebrytów, którzy apelowali do rodaków o to, by oddali na niego swój głos. Warto jednak zaznaczyć, że prezydenta USA wybiera nie lud, a Kolegium Elektorów Stanów Zjednoczonych, które spotyka się co cztery lata w pierwszy poniedziałek po drugiej środzie grudnia.
Joe Biden zaliczył wpadkę podczas konferencji prasowej. Co powiedział?
Joe Biden podczas swojej trwającej już rok prezydentury musiał zmierzyć się z wieloma problemami. Odbył też kilka podróży dyplomatycznych. Pojawił się między innymi w Wielkiej Brytanii z wizytą u królowej Elżbiety II. Tam popełnił kilka znaczących gaf, co natychmiast wypomniała mu prasa.
Głowa państwa w USA ma skłonność do tego, by zaliczać spore wpadki w trakcie publicznych wystąpień. Podczas zorganizowanej konferencji prasowej przed posiedzeniem gabinetu Joe rozmawiał z dziennikarzami i odpowiadał na ich pytania. Rozjuszyło go jednak to zadane przez przedstawiciela Fox News, który zapytał Bidena, czy "uważa inflację za polityczne obciążenie?". Rozmówca zaśmiał się jedynie i szepnął pod nosem:
Po tych słowach zaczął nerwowo spoglądać na to, czy mikrofony przed nim są włączone. Jego słowa usłyszeli niestety wszyscy zgromadzeni. Całą sytuację można zobaczyć na poniższym nagraniu wideo.
WIDEO
Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych w sondażach obwiniają właśnie prezydenta o rekordowy wzrost inflacji. Większość wyborców uważa, że to właśnie on jest odpowiedzialny za to, że w skali roku wzrosła o 7 procent. Jest to najwyższy taki skok od 40 lat.