Joanna Racewicz tłumaczy się po "samoślubie". "Nie wszyscy muszą to ROZUMIEĆ"

Joanna Racewicz kilka dni temu symbolicznie poślubiła samą siebie, co wzbudziło duże poruszenie w sieci. W wywiadzie dla "Dzień dobry wakacje" wyjaśniła, co kryło się za nietypową ceremonią i dlaczego zdecydowała się na taki krok. – To nie jest zakon ani celibat – podkreśliła.

Joanna Racewicz o swoim symbolicznym ślubieJoanna Racewicz o swoim symbolicznym ślubie
Źródło zdjęć: © Instagram@joannaracewicz, TVN
Ignacy Węgrzyn

Joanna Racewicz kilka dni temu opublikowała na Instagramie z ceremonii, podczas której symbolicznie poślubiła samą siebie. Nietypowe wydarzenie szybko wzbudziło emocje i stało się tematem wielu komentarzy. Ponad tydzień po uroczystości gościła w wakacyjnym wydaniu "Dzień dobry TVN" i opowiedziała o szczegółach "samoślubu".

Racewicz brała udział w castingach do "Mam talent!". Skąd taki pomysł?!

Joanna Racewicz zabrała głos po nietypowej ceremonii

Joanna Racewicz zapewniła w programie "Dzień dobry wakacje", że ceremonia, w której wzięła udział, nie była ani manifestem, ani próbą podważenia tradycyjnego znaczenia ślubu. Uroczystość miała dla niej przede wszystkim osobisty i symboliczny wymiar. Wyjaśniła:

Rozumiem, że biała suknia i słowo "ślub" jest dla wielu osób zarezerwowane dla ceremonii, dla związku kobiety i mężczyzny. Absolutnie to szanuję i nie chciałam tego naruszać. Też byłam żoną i wiem, co znaczy obrączka, przysięga. (...) Nie chciałam rzucać nikomu żadnego wyzwania, robić manifestu. To jest obietnica złożona samej sobie.

Joanna Racewicz o swoim symbolicznym ślubie. Tak reaguje na krytykę

Joanna Racewicz przy okazji odniosła się do krytycznych komentarzy, które pojawiły się po tym, jak ogłosiła wzięcie ślubu sama ze sobą. Stwierdziła, że nie oczekuje, że każdy zrozumie jej decyzję, bo dla niej najważniejszy był osobisty wymiar tego wydarzenia.

Nie wszyscy muszą to rozumieć. To był dla mnie symbol. Ludzie od pokoleń używają symboli, żeby pokazać coś, co jest ważniejsze i większe niż słowo. Zapalamy znicze, dajemy kwiaty...

Joanna Racewicz podkreśliła w "Dzień dobry wakacje", że jej decyzja o "samoślubie" nie oznacza rezygnacji z relacji z drugim człowiekiem. Podkreśliła, że w całej ceremonii chodziło o odnalezienie własnej wartości i przypomnienie sobie, że również relacja z samym sobą wymaga troski. Podsumowała:

To nie jest zakon ani celibat. Uważam, że tylko ktoś, kto kocha sam siebie i jest pogodzony ze sobą, jest w stanie dać prawdziwe uczucie drugiemu człowiekowi. Nie chce się przeglądać na siłę w jego oczach, ale wie, że jego wartość jest tutaj, w sercu. To o tym jest ta cała ceremonia.
Joanna Racewicz
Joanna Racewicz była gościem programu "Dzień dobry wakacje" © TVN
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE