Aniston pojawiła się podczas światowej premiery produkcji Netflixa – Dumplin. Z racji tego, że była jedną z głównych gwiazd, które wzięły udział w tym wydarzeniu, cierpliwie pozowała do zdjęć skupiając na sobie uwagę fotoreporterów. Nie bez powodu – w zmysłowej mini podkreślającej jej smukłą sylwetkę wyglądała spektakularnie, mimo to o wiele większą "atrakcją" dla fotografujących była twarz gwiazdy kina.
Kiedy Jennifer próbowała się uśmiechnąć, jej nadzwyczaj gładka i idealna twarz chwilami "odmawiała współpracy". Czyżby w pogoni za młodością przesadziła z botoksem? To wyjaśniałoby zdjęcia, które jakiś czas temu obiegły media.
Jennifer została przyłapana w momencie, w którym wybiegła z salonu kosmetycznego w samych kapciach. Próbowała zachować anonimowość i skryć się przed błyskami fleszów pod ciemnymi okularami i w męskim kapeluszu. Wówczas szalikiem nerwowo zasłaniała twarz, tak jakby nie chciała czegoś pokazać. Czyżby w ten sposób próbowała ukryć zaczerwienienia na twarzy po zastrzykach z kwasem hialuronowym albo botoksem?
Czy upiększając się aktorka próbuje udowodnić Justinowi Theroux, jak wiele stracił doprowadzając do ich rozstania? Jeszcze nie tak dawno wydawała się tą całą sytuacją załamana. Dziś próbuje pokazać swoją siłę i niezależność, a przy tym wyglądać nienagannie.