Miałem strasznego pecha, że byłem sam. 4,5 godziny spędziłem na parkingu, co było przekroczeniem okna terapeutycznego. Potem przewieziono mnie do szpitala, gdzie nie podejmowano specjalnie żadnych działań medycznych, poinformowano moją rodzinę, żeby przyjechała się ze mną pożegnać. Gdybym trafił dobrze, szybko zawieźliby mnie do szpitala, to prawdopodobnie w ogóle nie miałbym problemu i nie odczuwał efektów udaru. Niestety stan mojego zdrowia był taki, że po 1,5 miesiąca na OIOM-ie mogłem się zając rehabilitacją wyłącznie na moje prośby i błagania – otworzył się.
Portal Świat Gwiazd przekazał, że Jacek zamierza wykorzystać swoje dotychczasowe przeżycia, by nieść pomoc innym. I to nie byle gdzie, bo zamierza to robić w więzieniu.
Były mąż Małgorzaty Rozenek ma odwiedzić zakład karny dla kobiet. Tam chce popracować z osadzonymi, pomóc im w przygotowaniach do powrotu do społeczeństwa.
Jacek Rozenek zajmie się wyjątkowym, autorskim projektem. Po trudnych przejściach związanych z chorobą i powrotem do formy po udarze chce podzielić się doświadczeniem z radzeniem sobie w ekstremalnych sytuacjach z tymi, którzy najbardziej tego potrzebują. W tym celu planuje udać się do jednego z warszawskich więzień, gdzie wyroki odsiadują kobiety skazane za ciężkie przestępstwa – zdradził informator "ŚG".
Taka inicjatywa zasługuje na uznanie. W końcu nie każdy miałby tyle odwagi!