Jedną z osób, która skomentowała wywiad Lindy jest Jacek Borcuch. Gwiazdor w programie #dzieńdobryPolsko w Telewizji WP odniósł się do kontrowersyjnych słów aktora.
To Bogusław Linda, trudno powiedzieć, co miał na myśli i w głowie, ile miał w krwi. To tak słaba wypowiedź, że ciężko ją komentować. Aktorzy często są kontraktowani przy promocji filmów, ustawia się sposób opowiadania o filmie. Linda i świetlane gwiazdy nie mają takich kontraktów, ale mają rodzaj niepisanej umowy. Jeszcze tutaj Wajda, jego ostatni film... Słabe to jest. Bogusław zachował się jak leszcz. To jest niemożliwe, żeby to była taka forma promocji. To nonszalancja Bogusława, któremu się wydaje, że może powiedzieć wszystko. W świetle śmierci Wajdy to jest wyjątkowo słabe
Borcuch twierdzi, że Linda powiedział tak, gdyż dawno nie zagrał żadnej ważnej roli.
Andrzej umarł, ja muszę świecić ryjem - to manifestacja zblazowania, że mu się nie chce jeździć do Los Angeles, bo to takie najgorsze miejsce na świecie. Słabe na poziomie ludzkim. To pierwszy poważny film Bogusława po wielu latach i powinien być wdzięczny Wajdzie, że miał szanse zagrać. Ten film robi mu bardzo dużo. Aktor jest ostatnią osobą, która powinna się wypowiadać na temat scenariusza. To rodzaj hipokryzji, jeśli przyjmuje rolę, to daje tej produkcji twarz - kończy
Nie za ostro?