Jak donosi Fakt, głównym powodem podjęcia przez artystkę takiej decyzji był... Michał Szpak. Gwiazda obawia się kolejnej porażki z idolem nastolatek i nie chce narażać się na drugą z rzędu przegraną:
W środowisku muzycznym od jakiegoś czasu krążyły plotki, że Michał zastanawia się nad powrotem do konkursu Eurowizji. To oznaczałoby, że Małgosia znów musiałaby się z nim spotkać w preselekcjach. A kolejnej porażki z nim Margaret sobie nie wyobraża. Reprezentant Szwecji na Eurowizji otrzymuje za to ogromne pieniądze, o których polscy artyści mogą tylko pomarzyć - wyjaśnia źródło tabloidu
No i wyszło szydło z worka. Myślicie, że Michał naprawdę stanowi dla niej aż takie zagrożenie?
Będąc na Melodifestivalen, Margaret udzieliła krótkiego wywiadu, w którym opowiedziała o swojej piosence i o powodach, dla których zdecydowała się reprezentować Szwecję podczas Eurowizji 2018:
Mam szwedzkich producentów, produkuję pod szwedzką marką, mam szwedzkich przyjaciół i byłam tu wiele razy. To prawie jak drugi dom dla mnie. Głównym powodem dla którego tu jestem jest fakt, że Christopher Bjorkman mnie zauważył. Jestem naprawdę podekscytowana i to niesamowita okazja, żeby tu być. Nie jestem pewna jak to się stało, ale powiedzieli mi, że Christopher zobaczył mnie gdzieś w telewizji, przygotowaliśmy piosenkę i bardzo mu się spodobała. Cała moja drużyna do Szwedzi, więc to dla mnie bardzo naturalne, żeby tu być. Jestem niesamowicie podekscytowana występem, będzie niesamowity, a ta piosenka zasługuje na niesamowitość. jest seksowna, zadziorna. Jest o zabawie, tylko o zabawie. Nie o ratowaniu świata, nie o ratowaniu żyć, to trzy minuty zabawy - mówiła gwiazda.
Jak myślicie, daleko zajdzie?