Dziś Ewa Minge poświęca sporo czasu swojej fundacji Black Butterflies i w przyszłości chciałaby wybudować budynek, który stałby się jej siedzibą. Wymyśliła już nawet roboczą nazwę Dom Życia. Projektantka zdradziła również czym jest dla niej upływający czas:
Upływającego czasu absolutnie się nie boję, ponieważ ja myślę, że w rodzinie mojej kobiety potrafią się pogodzić z wieloma bardzo trudnymi rzeczami. Ten upływ czasu nie jest wcale taki łatwy i prosty dla kobiety, ale ja nie mam w ogóle czasu, żeby się nad tym zastanawiać - jakby to nie brzmiało i jakby to nie wyglądało.
Zwraca również uwagę na dość istotny fakt:
Jako kobieta, kiedyś tam przyglądam się sobie w lustrze i myślę, że za te 10 lat to już będzie bardzo fajny czas, że nikt chyba nie pamięta o momencie przejścia od osoby młodej do osoby dojrzałej. Mało kto sobie zdaje z tego sprawę, ale moje przyjaciółki, które są w bardzo dojrzałym wieku, moja mama jeszcze jak żyła, mówiły mi, że bez względu na naszą metrykę w środku jesteśmy cały czas nastolatkami na swój sposób.
A jakie jest wasze zdanie na ten temat?