Za Wojtka w bramce pojawił się Łukasz Fabiański. Los pozwolił mu stanąć między słupkami w piłkarskiej potyczce z Niemcami. Teraz już wiemy, że będzie bronił polskiej bramki w jutrzejszej grze z Ukrainą. W rozmowie z Faktem opowiada, co czuł, gdy Adam Nawałka zdecydował, że numerem jeden na mecz z Irlandią Północną będzie Szczęsny.
Przeżyłem tę decyzję na swój sposób. Sportowa złość się odezwała, ale zareagowałem tak, jak reaguje zawsze, czyli wziąłem się do roboty. Co innego mogłem zrobić? Wolę pracować, niż lamentować - odpowiada
Dziennikarz zauważa, że w eliminacjach Fabiański grał dobrze, ale mimo wszystko selekcjoner podjął decyzję, że usiądzie on na ławce.
Nie chcę rozmawiać o swoich emocjach, które temu towarzyszyły. Wiadomo, że każdy mocno przeżywa informacje, które nie są dla niego pozytywne. Trener odpowiada za to, kto wychodzi na boisko. Ma do dyspozycji trzech bramkarzy, którzy są na dobrym poziomie. Dla selekcjonera to też nie było łatwe, aby zmienić mnie na Wojtka. Ale trzeba było to uszanować - mówi Faktowi
O relacjach ze Szczęsnym mówi krótko, ale konkretnie, czym ucina wszelkie spekulacje.
Z Wojtkiem nigdy nie mieliśmy problemu z rywalizacją o miejsce w składzie. W różnych sytuacjach radziliśmy sobie z tym dobrze
Dobrze wiedzieć, że w drużynie Polaków panuje zgoda. :)