Na szczycie powiedział mi: "Eli nie widzę, nie widzę Cię". Powiedział "co się ze mną dzieje?". Jego pierwsza reakcja to nie było "zdobyłem szczyt". To było "nie widzę Cię, nie widzę twojej czołówki". Myślałam jak ja mogę mu pomóc. Jak sobie poradzę. Potem pomału zaczęliśmy schodzić. Opierał się na moim ramieniu. Miał odmrożony nos, widziałam krew, która spływa mu z brody... Teraz muszę przed sobą przyznać, że to ja go zostawiłam w górach, mimo że to nie była moja decyzja. Zostawiłam go, ale powiedziałam mu wcześniej że pomoc nadejdzie, czyli okłamałam go. Ja też czuję się zdradzona, w tym momencie nie mogę tego zaakceptować. Nie mogę się z tym pogodzić. W końcu spełnił swoje marzenie, a nie mógł zobaczyć tego widoku. Podzielić się tą wiadomością ze swoimi dziećmi, z Maksem jego małym synkiem, to na tym mu najbardziej zależało... nie zdążył tego zrobić - mówiła podczas wywiadu himalaistka
Podczas wywiadu Revol wspomniała też o dzieciach Mackiewicza. Najbardziej pragnie się z nimi spotkać, przedstawić swoją wersję i opowiedzieć o wyprawie:
Od razu, gdy poczuję się lepiej, muszę ją zobaczyć. Z Anią mamy sobie wiele do powiedzenia. Chcemy się zobaczyć, pragnę zobaczyć dzieci Tomka. Opowiedzieć im wszystko. Dla mnie to bardzo ważne, żeby podzielić się z nimi wszystkim, co przeżyliśmy tam na górze, wszystkim, co sobie powiedzieliśmy, wspinając się - wyjaśmiła
Jak myślicie, powinna to robić?