Edyta Górniak nie chce wracać do Polski? "Daj Boże jak najdłużej"
To już niemal rok, od kiedy Edyta Górniak spakowała swoje walizki i razem z synem, Allanem Krupą, uciekła z Polski za ocean. Mieszkają teraz w Los Angeles, mieście, w którym spełniają się marzenia i wszystko wskazuje na to, że nie zamierzają prędko go opuścić:
Bardzo się cieszymy, że możemy się tutaj budzić i tutaj zasypiać. Nie wiem jak długo będzie dane nam tu mieszkać, daj Boże jak najdłużej - mówiła diwa w rozmowie z reporterem Super Expressu
Kiedy tak o tym pomyśleć, wcale się Edycie nie dziwimy. Kto chciałby wracać do chłodnej, szarej i burej rzeczywistości Warszawy, gdy na wyciągnięcie ręki jest plaża w Malibu? Górniak ma jednak ważniejsze powody - tak, wbrew pozorom, są istotniejsze rzeczy od idealnej opalenizny i oceanu - by zostać w Kalifornii.
Ja mam tutaj szansę na dekompresję, na którą nie miałam szansy w Polsce. Jedynym miejscem, gdzie mogłam odpocząć, był dom. Chowałam się do budynku. Tutaj mogę iść na spacer. I to jest niesamowite. Wciąż nie mogę nacieszyć się tym, że mogę sobie wszędzie spacerować. Jestem tak szczęśliwa. Czuję, że zaczęłam zupełnie nowy etap życia - mówiła z entuzjazmem
Istotne jest również to, że w Mieście Aniołów nikt nie ma pojęcia kim jest Dariusz K. i do czego doprowadziła jego lekkomyślność. Allan, który jest dla Edyty najważniejszy, nie jest napiętnowany błędami ojca. Może w spokoju chodzić do szkoły i rozwijać swoje pasje:
Gdy Europa idzie spać, akurat Allanek wraca ze szkoły i to jest czas dla nas. Allan odrabia lekcje, a później zasiada do swojej muzyki. Teraz to ja częściej potrzebuję jego pomocy w języku angielskim - opowiadała Edyta
Górniak czuje, że zaczęła nowy etap w życiu, a nam pozostaje jedynie cieszyć się jej szczęściem i mocno trzymać za nią kciuki. W końcu czy do tego, by zacząć na nowo, może istnieć lepsze miejsce niż Los Angeles?