Dla diwy macierzyństwo jest ważniejsze od kariery. Syn piosenkarki Allan Krupa w tym roku obchodził 19. urodziny. Młody mężczyzna szuka własnej drogi, a wszystko wskazuje na to, że na stałe zostanie w show-biznesie. Rapuje, a także próbuje sił jako autor tekstów i DJ. Jego mama jest pod wrażeniem tego, jak radzi sobie muzycznie, jedynie nie do końca odpowiada jej słownictwo w piosenkach.
Natomiast tyle, co tam jest przekleństw, to ja nie słyszałam przez całe jego życie. To było dla mnie trochę dziwne. Niby w muzyce miękko to wchodzi, ale do mnie się nigdy tak nie odezwał. Nawet jak czasami tak porządnie się sprzeczaliśmy, to on nigdy nie powiedziałby takiego słowa. Wiadomo, że jak się powie pewne słowa, to już się ich nie wycofa. Więc on nigdy nie przekroczył tej granicy. Ja kiedyś przekroczyłam, to powiedział, że „pięknie” na niego mówię. Ale jestem zaskoczona, że on tego języka użył w sposób wyrafinowany. Ja nie lubię przekleństw, ok. Mnie się to nie do końca podoba. Natomiast akceptuję to, bo rozumiem, że taki jest język hip-hopu – oceniła w rozmowie z Jastrząb Post.
Wczoraj 50-latka zamieściła wideo, w którym opowiedziała o imprezie zorganizowanej przez syna.
Zrobiłam wyjątek i poszłam na imprezę. Nigdy nie chodzę na imprezy, a szczególnie przed pracą. Ale zdecydowałam się spontanicznie, jako że Allan był na didżejce. Rozkręcił taką imprezę, (że był) cały parkiet ludzi. Deszcz, nie deszcz, mnóstwo ludzi i tacy szczęśliwi! Super się bawili. (...) Lori zaśpiewała pięć utworów, jak wyszłam, a jeszcze będzie miała pięć, więc tam jeszcze pewnie się będą bawić do rana – pochwaliła się diwa.
Mama Allana, aby nie pozostać gołosłowna, zamieściła też krótkie filmy z imprezy. Rzeczywiście, bawił się na niej tłum ludzi, a wszystkim dopisywał dobry humor.