Dagmara Kaźmierska w 2019 roku miała bardzo poważny wypadek samochodowy, po którym w ciężkim stanie wylądowała w szpitalu. Pierwsze diagnozy lekarzy były przerażające. Znowu chodzi, ale problemy się pogłębiają i może grozić jej kalectwo.
Dagmara Kaźmierska, ponad trzy lata temu miała bardzo poważny wypadek samochodowy, po którym w ciężkim stanie wylądowała w szpitalu. Obrażenia były bardzo poważne. Doszło m.in. do zmiażdżenia stawów skokowych i pięt.
To był jakiś dramat! Dopiero doktor Stawicki mi nogi uratował. Tak musiało być, jak w tym filmie hinduskim, który kocham — czasem słońce, czasem deszcz. Nie może być nam za dobrze, bo wtedy byśmy zgnuśnieli. Nie gonilibyśmy marzeń i nie cieszylibyśmy się z tego, co mamy - mówiłą na Domówce u Dowborów.
W trakcie leczenia jedną z pięt wypełniły sztuczne więzadła oraz implanty. Niestety nogi w okolicach kostek wciąż są bardzo opuchnięte i Dagmara nawet do balowej sukni nie może założyć swoich ukochanych szpilek.
Piękna suknia nie jest oczywiście zbyt praktyczna, ma jednak tę zaletę, że zakrywa moje chore nogi, na które już nigdy nie włożę szpilek. Cóż, wiadomo, zdrowie jest najważniejsze – powiedziała Faktowi Kaźmierska podczas prezentacji jesiennej ramówki TVN.
Ostatnio Dagmara wróciła do swoich problemów ze zdrowiem w rozmowie z tygodnikiem Twoje Imperium. Zdradziła, że nie pomaga jej nawet rehabilitacja, a nadzieje daje już tylko nowy lek.
Mam ogromny problem z nogami. Najgorsze jest to, że niewiele można z tym zrobić. Rehabilitanci rozkładają ręce. Od długiego czasu zmagam się z permanentnym bólem, ledwo chodzę, ale nie tracę nadziei. Od przyszłego roku amerykańscy naukowcy będą testować specjalny żel, który ma zastąpić chrząstkę stawową. Jeśli to nie zadziała, dłużej z tym bólem nie pociągnę, dojdzie do całkowitego usztywnienia i przestanę chodzić.
Królowa Życia nie traci jednak charakterystycznego optymizmu i dodała:
Naprawdę wierzę w to, że jeszcze kiedyś założę szpilki na dwunastocentymetrowym obcasie.