Jak wyjawiła sama dziennikarka, nie narzeka na ilość pracy i ma co robić. Koniec 24 godzin jest więc tylko pewnym etapem w jej życiu, ale nie oznacza prognozowanego bezrobocia:
Podczas rozmowy z reporterką Jastrząb Post Beata wyznała, że nie narzeka na brak pracy i czuje się bardzo spełniona w swoim życiu.
Kilka tygodni temu szeptano, że Beata ma szansę przejść do innej stacji. Myślicie, że to "na razie" jest zwiastunem większych zmian w jej życiu?