Beata Tadla rozkleiła się przed finałem "Tańca z gwiazdami": "Ciężko mi o tym mówić, bo zaraz się rozpłaczę"
Do końca ósmej edycji Tańca z Gwiazdami zostało już zaledwie kilkanaście godzin. Beata Tadla, która wieczorem ostatni raz zatańczy w ramionach Jana Klimenta, walcząc o Kryształową Kulę z Kasią Dziurską i Tomaszem Barańskim wyznała, że boi się końca tej przygody. Dziennikarka przeszła długą drogę, a choć start w show miała wyboisty - rozstanie z Jarosławem Kretem nieomal sprawiło, że zrezygnowała z programu - w rozmowie z Faktem wyjawiła, że na parkiecie poznała zupełnie nowe emocje:
W tym programie łezka kręci mi się non stop. Pracujemy na tak wysokim poziomie emocji, zmęczenia, adrenaliny i w takich stanach naszego organizmu, które nie są dla mnie codziennością. Te emocje są często jak na huśtawce: raz jest skok z radości do góry, a raz jest płacz ze wzruszenia. Pamiętam jak uczestnicy poprzednich edycji opowiadali, że czasami nie pamiętali całego odcinka. Myślałam sobie wtedy: „Bez przesady!”. Ja jestem związana od lat z telewizją i myślałam, że jestem oswojona z kamerami. Ale jednak mieli rację. To są emocje dotąd mi nie znane.
Beata Tadla o przyjaźni z Janem Klimentem
Dziennikarka zdradziła również, że niesamowicie zżyła się z Klimentem i jego piękną żoną, Lenką Klimentową. Ich przyjaźń jest dla niej niezwykle cenna i ma nadzieję, że przetrwa po zakończeniu show:
Nie wyobrażam sobie kompletnie, że mogłabym z Jankiem i Lenką nie utrzymywać znajomości po programie. Ta relacja przerodziła się naprawdę w piękną przyjaźń. Lenka mi bardzo pomogła podczas programu, przychodziła często do nas na salę. A z Jankiem dzieliliśmy tak różne emocje przez cały okres trwania programu... Wydaje mi się, że podczas piątkowego odcinka widzowie dowiedzą się jak się ze sobą bardzo zżyliśmy. Ciężko mi o tym mówić, bo zaraz się rozpłaczę.
Finał Tańca z Gwiazdami już dziś. Myślicie, że ukoronowaniem pięknej przyjaźni Beaty i Jana będzie Kryształowa Kula?