Beata Ścibakówna nie ukrywa, że jej wygląd to rezultat pracy i wielu wyrzeczeń. W rozmowie z "Wprost" mówiła, że jeśli prezentuje się dobrze, stoi za tym duży wysiłek: fizyczny, dietetyczny i kosmetyczny. Podkreślała przy tym, że musi trzymać formę także ze względu na zawodowe wymagania: od lat gra w tej samej sukni w "Kordianie" i nadal musi się w nią mieścić.
WIDEODaniel Olbrychski o niezadowoleniu z jego obecności w „Ranczu” i roli Kmicica. „Była fala protestów”
Beata Ścibakówna, jak o siebie dba?
Zapytana o sposób odżywiania, stwierdziła, że bywa wybredna, a część produktów omija, by później nie odczuwać dolegliwości. Wskazała cztery pozycje, których "nie tyka". Dodała też, że je mało owoców, za to chętnie sięga po warzywa, mięso jada raczej okazjonalnie. Zdradziła jednak, że ma swoje słabości: potrafi zrobić wyjątek dla tradycyjnego sernika od Magdy Gessler czy tortu czekoladowo-malinowego.
Jestem wybredna. Jest kilka potraw, których nie tykam, bo nie chcę potem cierpieć. Śledzie, cebula, mizeria, kokosy mogą dla mnie nie istnieć. Mało jem owoców, za to dużo warzyw. Sporadycznie mięso, ale za taki tradycyjny sernik od pani Magdy Gessler czy tort czekoladowo-malinowy dam się pokroić - powiedziała.
Elementem jej rutyny są również ćwiczenia. Aktorka przyznała w śniadaniówce TVP, że najtrudniejszy jest sam początek - zwłaszcza gdy rano jest zimno i ciemno. W takich chwilach może jednak liczyć na wsparcie córki, która pomaga jej utrzymać regularność i motywuje do aktywności fizycznej.