Bartłomiej Kasprzykowski nie jest przeciwnikiem oczyszczenia mediów z osób, które mogły być nieobiektywne i podporządkowywać się władzy. Podkreślił jednak, że radykalne decyzje i pozbywanie się np. gwiazd programów rozrywkowych, nie jest szczególnie rozsądne.
Wydaje mi się, że jeżeli kogoś rozliczać, to tych, którzy wykonywali polityczne polecenia. To nigdy nie powinno mieć miejsca. A jak miało, to nigdy nie odbywało się na taką skalę, jak teraz. Ale rozliczać ludzi, którzy prowadzili programy rozrywkowe czy lifestyle jak "Pytanie na śniadanie"? Tego nie rozumiem, szczególnie że te produkcje były na wizji od lat przez kilka władz. To samo tyczy się seriali. Tutaj miara nie może dla każdego być taka sama. Po prostu — ocenił.
Kasprzykowski zaznaczył, że także widzowie przyczyniają się do tego, że Telewizja Polska zarabia pieniądze.
Bartłomiej Kasprzykowski życzyłby niektórym gwiazdom TVP, żeby zmiany w stacji były przeprowadzane rozsądnie. Podkreślił, że nie można podchodzić do sprawy jednotorowo.
Jestem za tym, by wszelkie zmiany i zwolnienia przeprowadzać rozsądnie. Wiadomo, że jeżeli ktoś pracuje w telewizji, takiej czy nie innej, to przyczynia się do jej zarobków. Ale my wszyscy składamy się teoretycznie na abonament TVP, więc wszyscy mamy się teraz rozliczać, że składaliśmy się na tę telewizję? (....) Nic z tego, co widzimy na ekranie, nie jest do końca prawdą, to zawsze jest jakaś kreacja, przekłamanie, pryzmat. To, że pojawiła się "holeckość" w TVP, to nam tylko ubarwiło spektakl — stwierdził.
Zgadzacie się z gwiazdorem "Przyjaciółek"?