Warszawski koncert Bad Bunny'ego należał do najbardziej wyczekiwanych muzycznych wydarzeń tego lata. Na PGE Narodowym pojawiły się dziesiątki tysięcy fanów, którzy od pierwszych minut wspólnie śpiewali największe hity światowej gwiazdy. Spektakularna oprawa, żywiołowa atmosfera i ogromna energia publiczności sprawiły, że wieczór na długo pozostanie w pamięci uczestników.
Tyle Skolim zarobi na koncertach w wakacje. Mowa o milionach
Bad Bunny rozdawał autografy podczas koncertu
Jednym z najbardziej wyjątkowych momentów koncertu okazało się niespodziewane spotkanie artysty z fanami zgromadzonymi przy barierkach. Między wykonywanymi utworami Bad Bunny podszedł do pierwszych rzędów i zaczął podpisywać przyniesione przez uczestników płyty. Ten spontaniczny gest wywołał ogromne poruszenie wśród publiczności.
Dla wielu osób była to jedyna w swoim rodzaju okazja, by znaleźć się tak blisko jednego z najpopularniejszych artystów na świecie. Fani z pewnością zapamiętają ten gest artysty na długo.
Bad Bunny wywołał niemałą konsternację
Koncert przyniósł także kilka zabawnych sytuacji. Bad Bunny przez cały występ zwracał się do publiczności po hiszpańsku, co dla części polskich fanów stanowiło niemałe wyzwanie. Mimo bariery językowej atmosfera na stadionie ani na moment nie osłabła. Jak podkreślano po wydarzeniu: Na szczęście na koncercie były także osoby, które znają ten język i to one wskazywały swoimi reakcjami, jak reszta fanów powinna zareagować.
Ostatecznie różnice językowe nie miały większego znaczenia – wspólna zabawa i muzyka połączyły wszystkich uczestników, a warszawski występ Portorykańczyka został uznany za jeden z najbardziej udanych koncertów tego sezonu.