Artur Gadowski, wieloletni wokalista i lider legendarnej polskiej grupy rockowej IRA, słynącej z wielu przebojów i energetycznych koncertów, odniósł się do oskarżeń o korzystanie z playbacku. Na swoim profilu na Facebooku muzyk udostępnił zrzut ekranu z krytycznym komentarzem jednego z internautów i opublikował ripostę, w której wyjaśnił swoje podejście do tego typu zarzutów.
Kuba Badach o emeryturach dla artystów
Artur Gadowski odpowiada na krytykę internauty
Artur Gadowski udostępnił w niedzielny poranek wpis internauty po jednym z jego ostatnich koncertów. Mężczyzna miał artyście sporo do zarzucenia - według niego nie był to występ na żywo, dodając, że to wstyd "śpiewać" z playbacku.
Szkoda że nie na żywo, szkoda że ludzi w błąd wprowadzacie nazywając występy z playbacku koncertem. Czemu nie mogą na żywo śpiewać? Ok, podkład niech leci z taśmy, wiadomo, sprawy techniczne ale wokal? – napisał niezadowolony słuchacz.
Frontman zespołu IRA postanowił publicznie skomentować te oskarżenia, jednak zamiast wdawać się w ostrą polemikę, zareagował z dystansem. Dzięki temu nie tylko pokazał klasę, ale i w inteligentny sposób "wyjaśnił" internautę, który zarzucił mu śpiewanie z playbacku.
Czytam komentarze o playbacku i uśmiecham się. Być może doszliśmy do momentu, w którym tak bardzo przywykliśmy do scenicznych wspomagaczy, że naturalny śpiew na żywo zaczyna brzmieć niewiarygodnie. Jeśli ktoś uznał, że to był playback, odbieram to raczej jako nieoczywisty komplement niż zarzut. Dziękuję – napisał Gadowski.