Wszyscy zastanawiali się, co takiego działo się z wokalistką. Wyszkoni uchyliła nieco rąbka tajemnicy w rozmowie z Faktem.
Jeszcze niedawno nie byłam pewna, czy będę mogła wystąpić w Sopocie, czy w ogóle będę mogła śpiewać, ale mój głos wrócił do formy. Zmagałam się z ciężką chorobą i mam nadzieję, że wszystko jest już w porządku. Na pewno najgorsze jest za mną. Jestem bardzo szczęśliwa i pełna energii. Przyjdzie taki moment, w którym opowiem o tym, co dokładnie mi dolegało, żeby przestrzec inne osoby i zwrócić uwagę na problemy ze zdrowiem, które rzadko są poruszane w mediach. Kobietom powtarza się cały czas o badaniach piersi i innych podstawowych sprawach, natomiast u mnie to było coś zupełnie niespodziewanego. Ale pokonałam tę chorobę, pokonałam ją dzięki moim bliskim, którzy bardzo mnie wspierali. Występ w Sopocie to symboliczny przełom w moim życiu osobistym. Świadomość, że ludzie czekają na moje występy, że są moi fani, bardzo pomagała mi w tej walce i wróciłam do formy w bardzo szybkim czasie, co zaskoczyło nawet mnie samą - wyznała
Annie Wyszkoni życzymy zdrowia