Reporterka Jastrząb Post porozmawiała z wokalistką i zadała jej kilka pytań.
Najpierw Ania opowiedziała nam o postanowieniach noworocznych.
Nie robię postanowień. Uważam, że każdy dzień jest dobry na zmiany. Wchodząc w nowy rok, mówię sobie tylko, że to będzie dobry rok i staram się przyciągać te dobre emocje. Oczywiście pojawiają się i w moim życiu przeszkody, ale sądząc, że przyciągając dobro udaje nam się więcej.
Wspomniała też o swoich ciężkich przeżyciach i przypomniała, że w przeszłości usłyszała dwie ciężkie diagnozy – nowotworu tarczycy oraz depresji. To nie wszystkie jej przykre doświadczenia z ostatnich lat. Ania wyciąga z nich wnioski i idzie dalej.
Zaczynając od tego, co wydarzyło się ponad 20 lat temu, czyli sytuacja rozwodowa, która była jednak bardzo trudnym doświadczeniem, ale mnie wzmocniła, później rozstanie z zespołem Łzy i pierwsze kroki w karierze solowej, potem diagnoza-nowotwór tarczycy, depresja. Znalazłoby się jeszcze parę przykrych doświadczeń. Ale staram się wyciągać z tego dobre wnioski i iść dalej, czerpiąc z tego tylko i wyłącznie siłę.
Nasza rozmówczyni nie kryje tego, że musiała skorzystać z pomocy psychiatry i farmakoterapii, by poradzić sobie z depresją.
Przede wszystkim pomoc fachowca. Zgłosiłam się do psychiatry, nie ukrywam, że brałam leki. Wszystko było spowodowane farmakologiczną sytuacją u mnie, to wszystko działo się lawinowo, jedno po drugim. Nowotwór, przyjmowanie sztucznych hormonów i te wahania nastrojów. Pomogła mi rodzina, praca, którą kocham, publiczność i chęć powrotu na scenę. To są takie elementy, które budują całe moje życie.
Trzymamy kciuki za to, aby w życiu Ani było już tylko lepiej!