Tajemnicę prezydenta, która mrozi krew w żyłach, wyciągnął na światło dzienne były prezes Trybunału Konstytucyjnego i słynny profesor, Andrzej Zoll. W najnowszej książce Od dyktatury do demokracji. I z powrotem, Zoll przywołuje spotkanie z Dudą, z którym widział się 9 kwietnia w Warszawie na Dworcu Centralnym.
Przypadek sprawił, że obaj podróżowali z Warszawy do Krakowa, a spotkanie było zupełnym zrządzeniem losu. Zoll był dość zaskoczony widokiem obecnego prezydenta Polski. W tamtych czasach pełnił on rolę podsekretarza stanu w kancelarii prezydenta Kaczyńskiego i logicznym było, że 9 kwietnia powinien był przygotowywać się do wylotu do Smoleńska.
Nie ma wątpliwości: choroba Kingi Dudy, która jest oczkiem w głowie dumnego ojca, ocaliła go od śmierci w niewyobrażalnej katastrofie.