Zofia Czernicka gorzko o swojej emeryturze. "Zarabiałam dobre pieniądze, ale..."
Emerytury gwiazd to ostatnio gorący temat, którego niektórzy wolą unikać. Zofia Czernicka nie należy do tego grona i mówi o swojej wprost. Choć przez lata regularnie odprowadzała składki, były też obszary jej pracy, które w ogóle nie wliczały się do świadczenia. "Z tego nie mam emerytury" — przyznała.
Zofia Czernicka to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej, z którą była związana przez blisko cztery dekady. Choć 13 grudnia skończy 77 lat, wciąż nie myśli o emerytalnym odpoczynku — praca dodaje jej energii. Dziennikarka prowadzi wydarzenia, koncerty, spotkania autorskie i wciąż pojawia się na scenie, podkreślając, że aktywność daje jej energię. Wydawałoby się więc, że może liczyć na niezłą emeryturę. Nic bardziej mylnego.
Piotr Zelt o aferze Dody i Skolima. Mówi też o emeryturze i państwowej dotacji dla artystów
Zofia Czernicka mówi o latach pracy i składkach
Zofia Czernicka ukończyła studia związane z architekturą krajobrazu na SGGW, a doktorat obroniła w Instytucie Ekologii PAN. Zanim została prezenterką, była związana z Polską Akademią Nauk, gdzie pracowała naukowo. Praca w telewizji przyszła do niej przypadkiem, ale ostatecznie w TVP spędziła prawie 40 lat. Od każdej jej pensji odciągane były składki, jednak — jak wspominała pięć lat temu — jej emerytura wynosiła "dwa tysiące z kawałkiem".
Ja spędziłam 40 lat pracy zawodowej, z czego siedem w Instytucie Ekologii PAN. (...) Oczywiście od mojej pensji odciągano blisko połowę na składki. Potem 37 lat w Telewizji Polskiej, gdzie byłam starszym publicystą, czyli też najwyższą funkcją zawodową — wyliczała.
ZOBACZ TAKŻE: Maja Hyży o swojej emeryturze. "Mam czwórkę dzieci"
Zofia Czernicka tłumaczy źródło niskiej emerytury
Czernicka dodaje, że w tamtych czasach nie mogła liczyć na dodatki czy współprace.
Nikt mnie nie ubierał, ja musiałam podpisywać lojalki, że nie będę z żadną firmą nigdzie się pokazywać, nawet fotografować się nie mogłam, więc ja mam ogromne zasoby ubrań, bo wszystko sama musiałam kupować. I te gaże były niewysokie. I z tego wynikają takie dzisiaj emerytury. I to dotyczy nie tylko nas w telewizji, dotyczy to również aktorów mojego pokolenia, którzy pracowali na etatach w teatrach.
Dziennikarka zaznacza, że choć przez lata dorabiała na estradzie, prowadząc koncerty i wydarzenia, to z tych pieniędzy nie ma dziś żadnego świadczenia.
Miałam to szczęście, że miałam zawsze pracę równolegle na estradzie, że prowadziłam bardzo dużo koncertów, bardzo dużo godziłam jedno z drugim i tam zarabiałam dobre pieniądze. Ale z tego nie mam emerytury — powiedziała.