Wskazywali palcami na scenerię, ale niestety nikt ze sceny nie zwracał na to uwagi, ponieważ zespół nie odczytał poprawnie "znaków" dawanych przez tłum. Uznał, że to okrzyki radości i gesty taneczne.
Zespół w związku z zaistniałą sytuacją wydał dziś oświadczenie.
Szanowni Państwo nasz występ podczas imprezy sylwestrowej będziemy pamiętać długo. Podczas wykonywania piosenki "Kałasznikov" zapalił się element sceny. Potężna moc monitorów odsłuchowych początkowo nie pozwalała usłyszeć na scenie tego co wołali ludzie przed sceną. Głośne "pali się, pali się" usłyszeliśmy dopiero wtedy, kiedy w piosence pojawiły się krótkie pauzy. Początkowo myśleliśmy, że chodzi o wykonanie piosenki naszego autorstwa pt. "PALI SIĘ" z krążka "PIERSI i PRZYJACIELE 2" - czytamy
Okazało się, że muzycy zauważyli to, co się dzieje, ale postanowili dotrwać do końca, gdyż bali się, że wybuchnie panika. Na szczęście wszystko dobrze się zakończyło, a reakcja odpowiednich służb była natychmiastowa.
Chwile później zobaczyliśmy co się dzieje. Nie przerwaliśmy wykonu, ponieważ w dobie zagrożeń atakami terrorystycznymi i strachem przed tym, co może wywołać panika, baliśmy się przerwać utwór i rzucić komunikat ze sceny o pożarze, bo reakcja tłumu mogła być nieprzewidywalna. Godna pochwały jest reakcja organizatorów i ekipy strażackiej, która poradziła sobie z problem w rekordowym czasie.Wszystkim widzom, którzy stali blisko sceny i skandowali "pali się, pali się" dziękujemy bardzo za taką formę ostrzeżenia. Na całe szczęście wszystko skończyło się dobrze - dodają
Zobaczcie wideo z miejsca wydarzenia.