Jak informuje Fakt, po pogrzebie goście zgromadzili się w jednej z krakowskich restauracji, gdzie mogli porozmawiać, powspominać, być razem w tym smutnym dniu.
Atmosferę rozluźnił nieco Piotr Gąsowski, który pokazał zgromadzonym zdjęcia z wakacji z Wodeckim na Florydzie. Panowie bardzo się przyjaźnili. Były łzy wzruszenia, anegdoty, a nawet szampan na cześć przedwcześnie zmarłego artysty.
Na pewno Zbigniew Wodecki nie miałby nic przeciwko, a wręcz przeciwnie. To w końcu on śpiewał:
Ty ze mną obok ja z tobą, niech szampan strzeli nam na drogę…