W rozmowie z dziennikarzem Faktu zdradził, że wybór miejsca i symboli nie był przypadkowy. Każdy z nich ma swoją własną, niepowtarzalną aurę i moc:
Tworzą one logiczną całość. Określają mnie i powodują, że staję się tarotowym magiem jeszcze bardziej. To jest mój amulet i każdy z symboli ma mi pomagać i mnie chronić, aby żaden znak nie wyrządzał mi krzywdy. A wiadomo, że tarot to potężna siła - tłumaczył w wywiadzie
Za kolorowe symbole wróżbita zapłacił 800 złotych. Myślicie, że faktycznie spełnią swoją rolę i ustrzegą go przed złem?