Do momentu wystąpienia pandemii koronawirusa artystka praktycznie nie schodziła ze sceny. Wciąż koncertowała, nagrywała kolejne płyty i spotykała się z publicznością. Niestety w momencie ogłoszenia stanu zagrożenia COVID-19 wszystkie jej aktywności musiały zostać zawieszone. Czas zamknięcia wokalistka wykorzystała, żeby nagrać nową płytę.
Taylor Swift nie ma szczęścia w miłości
Swift przydarzyła się przykra sytuacja. W 2019 roku sprzedano wbrew jej woli prawa do swoich albumów i singli. Gwiazda na nowo zaczęła nagrywać każdą płytę i dorzucać bonusy do listy piosenek. Dziś swoją premierę ma odświeżona wersja krążka z 2012 roku pt. Red. Jeden z utworów zwrócił szczególną uwagę słuchaczy.
Artystka pod koniec 2010 roku zaczęła spotykać się z aktorem Jakem Gyllenhaalem. Ich związek nie trwał zbyt długo. Według znajomych mężczyzny – nie mógł on znieść medialnego szumu wokół ich związku:
Piosenkarka jest młodsza od aktora o 9 lat. Kiedy się spotykali, ona miała 20, a on 29. Po ich rozstaniu Taylor napisała piosenkę pt. All Too Well. Już wtedy spekulowano, że może chodzić o jej rozstanie z Gyllenhaalem. Na odświeżonej wersji albumu, utwór ten został wydłużony do 10 minut. Gwiazda dodała jeszcze jedną zwrotkę, gdzie śpiewa o piekle, które spotkało ją po rozstaniu:
Swift i Gyllenhaal rozstali się przez różnicę wieku?
W dalszej części Taylor zdradza, że została zapytana przez pewną aktorkę o to, co się z nią stało. Wyjawiła, że jej zerwanie jest tym, co się z nią stało. Ostatnie wersy ponownie nawiązują do różnicy wieku:
Gyllenhaal jest w związku z Jeanne Cadieu, która jest od niego młodsza o 15 lat. Czyżby piosenkarka nawiązała do obecnej miłości aktora?