Górniak jest pod wrażeniem talentu potomka, tylko nie podoba się jej do końca słownictwo w jego piosenkach. Te czasami bywa naprawdę bezkompromisowe.
Natomiast tyle, co tam jest przekleństw, to ja nie słyszałam przez całe jego życie. To było dla mnie trochę dziwne. Niby w muzyce miękko to wchodzi, ale do mnie się nigdy tak nie odezwał. Nawet jak czasami tak porządnie się sprzeczaliśmy, to on nigdy nie powiedziałby takiego słowa. Wiadomo, że jak się powie pewne słowa, to już się ich nie wycofa. Więc on nigdy nie przekroczył tej granicy. Ja kiedyś przekroczyłam, to powiedział, że „pięknie” na niego mówię. Ale jestem zaskoczona, że on tego języka użył w sposób wyrafinowany. Ja nie lubię przekleństw, ok. Mi się to nie do końca podoba. Natomiast akceptuję to, bo rozumiem, że taki jest język hip-hopu – mama Allana powiedziała dla Jastrząb Post.
Pod koniec weekendu Enso, bo takim pseudonimem posługuje się Allan w branży rapowej, założył profil na portalu, gdzie można sprzedawać używane ubrania.
Wziąłem się za sprzedaż różnych rzeczy z szafy, których nie noszę – oznajmił na Instastory.
Zapoznaliśmy się z jego ofertą. Niektóre ubrania drogo wycenił, czemu nie można się dziwić, ponieważ w jego garderobie jest pełno luksusowych marek. I tak za bluzę Philippa Pleina Allan chce 2800 zł, za biały t-shirt Amiri – 780 zł, a za buty Nike SB – 1820 zł.
Nie brak zaskoczeń. Za dresy zapłacimy tylko 15 lub 20 zł.