Wszystko wyszło na jaw po wywiadzie, który przeprowadził z "Lewym" i jego przyjaciółmi Olivier Janiak. Jak czytamy w Elle Man:
W liceum sportowym im. Andersa na Konwiktorskiej do Lewandowskiego i Zawiślaka dołączyli koszykarze: Marek Kalitowicz i Marcin Kulczyk, zwany Szyną z powodu diastemy. Marek, Róża, Szyna i Lewy (w miejscach publicznych dla niepoznaki nazywany "Emilem") to pierwszy skład. Później Marek, mistrz integracji, wprowadził do drużyny braci Rafała i Roberta Majchrzaków, swojego brata Piotrka, nazywanego Frytasem, oraz bliźniaków: Kubę i Kamila Gorzelników. Kamil jest dziś wziętym prawnikiem, zajmuje się także sprawami Roberta.
Okazuje się jednak, że brak prywatności to jedna strona medalu. Drugą jest nazwisko, które otwiera większość drzwi:
Kiedyś idziemy do knajpy, kolejka na kilometr. Kalitowicz prosi szefa lokalu i w dwie minuty ogarnia stolik, którego podobno nie było – opowiada Robert.Na twoje nazwisko ja też bym załatwił. Wszystko i wszędzie – zażartował Olivier.Poszedłbyś na łatwiznę. Marek tak nie działa. Potrafi dyskretnie załatwić każdy temat – skwitował Lewandowski.
Jak myślicie? Czy rezygnacja z prywatności jest niską ceną za splendor, sławę i pieniądze?