Roberta i Annę Lewandowskich czeka przeprowadzka?
Robert Lewandowski odpowiadał na pytania dziennikarza Muenchener Merkur, gdy ten zapytał o ofertę transferu z chińskiej Super League. W ostatnich latach wielu wybitnych piłkarzy dało się skusić ogromnym zarobkom i porzuciło swoje kluby w Europie na rzecz mało atrakcyjnej, jednak bajecznie bogatej chińskiej lidze.
W grudniu zeszłego roku prasę obiegła informacja o pieniądzach, jakie Chińczycy chcieli zaoferować „Lewemu”. Zarobki Roberta za samą grę w piłkę wynosiłyby aż 30 mln euro (130 mln złotych) miesięcznie. To w przeliczeniu daje ponad 4 mln złotych dziennie!
Oferta z Chin? Gdybym powiedział, że nie myślałem o niej nawet sekundę, tobym skłamał – skomentował polski piłkarz.
Na szczęście Ania nie musi martwić się o przeprowadzkę. Roberta obowiązuje kontrakt z Bayernem Monachium i nie ma mowy o przeprowadzce do Chin. Kluby z dalekiego wschodu nie mają wielkich tradycji, jednak są w stanie zaoferować piłkarzom jeszcze większe pieniądze, niż kluby w Europie. Do Chin przenieśli się już tak wielcy piłkarze i trenerzy jak: Sven-Goran Eriksson, Gervinho, Demba Ba, Jackson Martinez, czy Luis Felipe Scolari.
Innym smaczkiem ciekawego wywiadu dla niemieckiej gazety było pytanie o kolejność posiłków. Krążyła bowiem plotka, że Robert najpierw zjada deser, a dopiero później główne danie.
Nie, to nieprawda i dobrze, że pan pyta. Po prostu deser jem przed przystawką. Najpierw deser, potem przystawka, a na koniec głównie danie. Nie jem na przykład zupy na koniec, to byłoby niezdrowe. Czemu zaczynam od deseru? Słodycze trawione są szybko. Podobnie jest z zupą. Ale mięso potrzebuje więcej czasu. Gdybym jadł słodycze na końcu i mieszał je w żołądku z proteinami, to proces trawienia nie przebiegałby tak jak powinien. Zresztą nie jem deseru codziennie. Tylko raz, góra dwa razy w tygodniu – tłumaczył kapitan naszej Reprezentacji.
Jak widać nie obca mu jest wiedza o żywieniu. Tak trzymać!