Tak jak Quebonafide, który właśnie ogłosił na Instagramie, że zawiesza swoją karierę i działalność na czas nieokreślony. Skąd ta decyzja? Miller był dla niego idolem i przykładem, a jego śmierć sprawiła, że artysta kompletnie się załamał:
Moja największa inspiracja. Postać bez której nie byłoby w moim życiu tego wszystkiego co jest teraz. Chciałbym żeby każdy kto tytułuje się jako fan tego co robię zapoznał się z jego sylwetką, bo nie było dla mnie muzycznie nikogo tak ważnego. Czuję się jakby zmarła cząstka mnie, jakby zmarł mój rok młodszy mentor, jakby zmarł mój przyjaciel. Wyparowało moje ostatnie marzenie i nadzieja na nagranie kawałka albo chociaż zamienienie kilku słów z tym gościem. Nigdy nie przestałem się o to starać i z pełnym przekonaniem mówiłem, że to zrobię. Nie zrobię. Jestem kompletnie zdruzgotany. Dziękuję za wszystko Mac, Twoja muzyka była ze mną od samego początku, od Twojej pierwszej płyty, we wszystkich dobrych i złych momentach. Nigdy w nią nie zwątpiłem. Spoczywaj w pokoju. „YOU ARE MY TRUE SOULMATE MAN, YOU REALLY ARE”.
W komentarzach pojawiła się zaś krótka, ale wstrząsająca wiadomość dla fanów:
Przede mną długa przerwa. Dziękuję wszystkim za towarzystwo w tej cudownej historyjce
Myślicie, że na dobre zniknie ze sceny?