Koncert Andrei Bocellego na Polsat Plus Arenie w Gdańsku miał odpowiednią dramaturgię: najpierw dominowały klasyczne arie i popisy zaproszonych gości, a dopiero w końcówce na scenę weszła Julia Wieniawa. To właśnie jej obecność - zapowiadana wcześniej jako jeden z elementów polskich przystanków jubileuszowej trasy - przyciągała dodatkową uwagę widzów.
WIDEOPiotr Pręgowski o wpływie "Rancza" na politykę w Polsce. "Nie od dzisiaj"
Julia Wieniawa zaśpiewała u boku Andrei Bocellego
Koncert podzielono na dwie części. Pierwsza miała mocno operowy charakter. Na początku wybrzmiała aria "La donna e mobile" z opery "Rigoletto" Giuseppe Verdiego. Bocelli pełnił rolę gospodarza, zapraszając na scenę kolejnych artystów. Wśród nich znaleźli się m.in. Serena Gamberoni, Roberto de Candia, a także włoski flecista Andrea Griminelli, kojarzony z interpretacjami partii znanych z muzyki filmowej Ennio Morricone.
Druga część miała bardziej rozrywkową oprawę. To właśnie wtedy na scenę wyszła Julia Wieniawa. Zaśpiewała w duecie z włoskim tenorem utwór "Canto della terra". Młoda artystka miała tego wieczoru trudne zadanie, bo przez blisko dwie godziny publiczność słyszała na stadionie głosy operowe i klasyczny repertuar. Poprzeczka była zatem zawieszona wysoko.
Julia Wieniawa na scenie z Bocellim. Są komentarze
Oczywiście, w sieci szybko pojawiły się komentarze na temat show, które dała piosenkarka. Nie wszystkim się podobało. Na TikToku można znaleźć dość mocne słowa krytyki:
"Już nie było nikogo innego?", "Z całym szacunkiem, to nie jest wykonanie operowe", "Marketing", "Trochę dwa światy", "To jest brak talentu".
W kontrze do narzekań znalazło się jednak sporo superlatyw pod adresem Wieniawy. Niektórzy wprost zarzucają innym komentującym uprzedzenia.
"Te wszystkie negatywy i hejt to chyba z zazdrości, bo inaczej się nie da tego wytłumaczyć", "Przepięknie te dwa głosy grały ze sobą", "Jestem z niej dumna", "Ile jadu jest w naszych rodakach przez sukcesy na arenie światowej" - czytamy.
Sami zobaczcie, jak dała sobie radę Julia!