Interes, nomen omen, kwitł, ale angielska policja pojmała naszych przedsiębiorczych rodaków, za wyjątkiem szefa gangu, tajemniczego "Mr. Biga", któremu udało się zbiec. Józef B. został aresztowany dopiero w pałacowej kuchni, gdy szykował posiłek. Mężczyzna dostał dwa i pół roku więzienia, koledzy podobnie, a Bernard, który wynajmował dom pod plantację wartą sto tysięcy funtów, tylko prace społeczne.
Co za historia…