Paulina Smaszcz została zapytana o ZANIEDBANIA w małżeństwie. "Tak nie można"
Paulina Smaszcz w podcaście "WojewódzkiKędzierski" przyznała się do tego, co zaniedbała w swoim małżeństwie z Maciejem Kurzajewskim. – Zgadzałam się na wszystko, myśląc »dam radę« – powiedziała celebrytka. Zapewniła też, że "żeby być z nią, to trzeba mieć jaja, a nie orzeszki" i nawiązała do zdrady.
Paulina Smaszcz i Marcin Hakiel gościli w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, co wywołało duże poruszenie w sieci. Zgodnie z oczekiwaniami słuchaczy, para ujawniła kolejne szczegóły swoich małżeństw z poprzednimi partnerami. Była żona Macieja Kurzajewskiego publicznie przyznała, że w trakcie małżeństwa zaniedbała kilka spraw.
Smaszcz o rozstaniu z Kurzajewskim. "To była moja porażka życiowa"
Paulina Smaszcz: "Żeby być ze mną, trzeba mieć jaja, a nie orzeszki"
Paulina Smaszcz powiedziała Kubie Wojewódzkiemu i Piotrowi Kędzierskiemu, że była zbyt spolegliwa i "za dużo wybaczała" Maciejowi Kurzajewskiemu, co z perspektywy czasu uznaje za błąd. Wyjaśniła:
To było zaniedbanie i tak nie można. (...) Zgadzałam się na wszystko, myśląc "dam radę". Mówiłam: "Ty tylko rób karierę, bo jesteś zdolniejszy". Zaniedbałam siebie, zaniedbałam komunikację. (...) Żeby być ze mną, trzeba mieć jaja, a nie orzeszki.
Paulina Smaszcz wyznała też, że jest w stanie wybaczyć zdradę fizyczną, bo ona "nie jest problemem". Dodała:
Nie wybaczam kłamstwa, oszukiwania, braku lojalności, udawania kogoś, kim się nie jest i zatajania. Przyznaję, że poniosłam klęskę, ale mam szansę, żeby się podnieść. (...) Mój partner powiedział, że nigdy by się tak ze mną nie rozstał.