Paulina Smaszcz została zapytana o ZANIEDBANIA w małżeństwie. "Tak nie można"
Paulina Smaszcz w podcaście "WojewódzkiKędzierski" przyznała się do tego, co zaniedbała w swoim małżeństwie z Maciejem Kurzajewskim. – Zgadzałam się na wszystko, myśląc »dam radę« – powiedziała celebrytka. Zapewniła też, że "żeby być z nią, to trzeba mieć jaja, a nie orzeszki" i nawiązała do zdrady.
Paulina Smaszcz i Marcin Hakiel gościli w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, co wywołało duże poruszenie w sieci. Zgodnie z oczekiwaniami słuchaczy, para ujawniła kolejne szczegóły swoich małżeństw z poprzednimi partnerami. Była żona Macieja Kurzajewskiego publicznie przyznała, że w trakcie małżeństwa zaniedbała kilka spraw.
Smaszcz o rozstaniu z Kurzajewskim. "To była moja porażka życiowa"
Paulina Smaszcz: "Żeby być ze mną, trzeba mieć jaja, a nie orzeszki"
Paulina Smaszcz ujawniła Kubie Wojewódzkiemu i Piotrowi Kędzierskiemu, że na długo przed ostatecznym rozwodem z Maciejem Kurzajewskim chciała zakończyć ich małżeństwo, ale odpuściła. Powiedziała:
Mając 33 lat, pierwszy raz złożyłam pozew rozwodowy i mieliśmy sprawę. (...) Dałam szansę – to zaniedbałam. Niestety jest tak, że jak dużo wybaczasz, to się później powtarza dosłownie 1:1.
"Druga rzecz – bardzo stawiałam na swoją karierę zawodową i zgadzałam się na wszystko, myśląc: »Dam radę pracować w korporacji, rodzić dzieci, zajmować się dziećmi i domem, a ty tylko rób karierę, bo jesteś zdolniejszy«. (...) Zaniedbałam siebie (...) i komunikację" – dodała. Na uwagę Kuby Wojewódzkiego, że ma władczy charakter, odparła że "żeby z nią być, to trzeba mieć jaja, a nie orzeszki".
Paulina Smaszcz w dalszej części podcastu "WojewódzkiKędzierski" wyznała też, że "zdrada nie jest przestępstwem, ale kłamstwo – tak". Dodała:
Wybaczam zdradę, bo ona nie jest dla mnie problemem. (...) Nie wybaczam kłamstwa, oszukiwania, braku lojalności, udawania kogoś, kim się nie jest i zatajania. Przyznaję, że poniosłam klęskę, ale mam szansę, żeby się podnieść.