Taka właśnie wpadka przytrafiła się Nike - firma złożyła na swoich profilach w mediach społecznościowych gratulacje swojemu ambasadorowi Cristiano Ronaldo, który dziś jest jedną z najsłynniejszch twarzy Nike, za udany występ w finałowym meczu Ligi Mistrzów i wykorzystała w nich zdjęcie piłkarza z czasów, kiedy był nastolatkiem. Fotografię podpisano „This boy knew”.
Problem polega na tym, że Nike nie użyło zdjęcia w jego oryginalnej postaci. Na fotografii sprzed lat Cristiano ma na sobie bluzę z logo Adidasa. Nike tak skadrował zdjęcie, że zniknęło logo konkurenta i Opatrzył je swoim logo z podpisem "this Boy krew". Internauci jednak są super czujni i od razu zareagowali wykazując oszustwo. Dziwne, że spośród zdjęć CR7 wybrano akurat to, które potem przysporzyło tylu kłopotów.
Jacek Kotarbiński, ekspert marketingu i ekonomista tak komentuje całe zajście na łamach Wirualnych Mediów:
Kłamstwo ma krótkie nogi, zwłaszcza w dobie internetu…