Internauci i media jednoznacznie zinterpretowały słowa Kasi. Wszyscy zgodnie uznali, że jej córka walczy z koronawirusem. Z opowieści Kowalskiej dowiedzieliśmy się, że lekarze poprosili ją o zgodę na intubację Oli. Kolejnym krokiem było wprowadzenie 23-latki w stan śpiączki farmakologicznej. Pierwsze rokowania dotyczące jej stanu zdrowia nie były zbyt optymistyczne.
Kasia i jej fani czekali choć na odrobinę dobrych wieści z Londynu. Po kilku tygodniach horroru, który rozgrywał się na oczach milionów widzów, pojawiło się światełko w tunelu. Kondycja Oli uległa znacznej poprawie.
Ola Kowalska pokazała bliznę po intubacji
Dobre informacje Kasia potwierdziła podczas swojego koncertu w Ciechanowie. Jej występ miał być podziękowaniem dla publiczności za okazane jej wsparcie. Finalnie zakończył się skandalem po tym, jak tłum widzów zebrał się przed sceną, by śpiewać razem ze swoją idolką.
Po wydarzeniu menadżer Kowalskiej zapewnił media, że córka jego podopiecznej nie miała koronawirusa. Ola walczyła z inną chorobą, o której gwiazda nie chce mówić publicznie. Wiadomo za to, że 23-latka wróciła do formy. Jest już w domu, z którego pozdrawia swoich fanów na Instagramie.
Ostatnio Ola wróciła wspomnieniami do trudnego czasu. Pokazała ślad, jaki pozostał po intubacji. Blizna na szyi zaklejona jest opatrunkiem. Do fotki młoda Kwalska zamieściła komentarz w swoim stylu:
Oli życzymy dużo zdrowia.