Cokolwiek w domu musi być zrobione, to ja wolę to zrobić, bo jak Mariusz zaczyna to robić, to ja i tak będę musiała to poprawić i od początku to robić. On nie potrafi. On potrafi zadzwonić po pana, żeby to zrobił, a ja się z tym nie zgadzam. Po co dzwonić co chwilę po pana, który ma przykręcić żarówkę. Mariusz ma dużo więcej innych zalet i jest mu wybaczone to – wyznała Natalia w rozmowie z naszą reporterką.
Okazuje się, że Mariusz przejmuje chętnie obowiązki typowo kobiece:
Mariusz zawsze robi śniadanie i kolację. A obiad jemy zwykle na mieście, albo ja robię.
Co sądzicie o takim podziale obowiązków?