Monika nie raz i nie dwa podkreślała, że martwi się o byłego męża, który po standardowym zabiegu dostał sepsy - zakażenie udało się powstrzymać, życie uratować, ale przed nim jeszcze długa droga do wyzdrowienia. Niedawno przeszedł operację udrażniania przewodu pokarmowego, a teraz czeka na przeszczep skóry. Choć lekarze uspokajają Monikę i mówią jej, że wszystko jest na dobrej drodze do pełnej rekonwalescencji, dziennikarka wciąż się denerwuje:
Nic więc dziwnego, że zdecydowała się na krótki pobyt w szpitalu w celu wykonania wszystkich badań. Chciała być pewna, że jest w dobrej formie i nie ma się czym przejmować przynajmniej na tym polu. To godna pochwały postawa, bo regularne badania często mogą uratować nam życie.