Prawie wszystkie zamierzenia udało im się spełnić. Rezygnując ze swoich dworskich obowiązków, młode małżeństwo nie musi już reprezentować królowej Elżbiety II podczas oficjalnych spotkań. Dzięki temu na pewno zyskali sporo czasu, aby pielęgnować swoją relację i spędzać czas z synem. Udało im się także usamodzielnić w kwestiach finansowych, a za oceanem radzą sobie całkiem nieźle. Niestety cały czas nie mogą poradzić sobie ze wszędobylskimi paparazzi, którzy koczują pod ich domem i czekają tylko na odpowiedni moment, by zrobić im kolejne zdjęcie. Ostatni jednak w tej kwestii nastąpił ogromny przełom. Udało im się bowiem wygrać sprawę w sądzie przeciwko jednej z agencji fotograficznych, która przy użyciu drona zrobiła zdjęcie ich synowi.
Meghan Markle i książę Harry o Archiem i tym, co potrafi
Sussexowie cały czas starają się być aktywni zawodowo. Nie tylko otworzyli własną firmę producencką, ale także angażują się w działania charytatywne. Pandemia COVID-19 nieco jednak pokrzyżowała ich plany i na pewien okres skutecznie zatrzymała w domu. Nie były to jednak stracone chwile. Wręcz przeciwnie – dumni rodzice mogli mnóstwo czasu spędzić ze swoim rocznym synem Archiem.
O wszystkim Meghan i Harry opowiedzieli, gdy pojawili się jako goście na czacie wideo aktywistki Malali Yousafzai z okazji Międzynarodowego Dnia Dziewczynek. Kiedy zdobywczyni nagrody Nobla zapytała, jak spędzili czas kwarantanny, byli bardzo zgodni. Opowiedzieli o Archiem. Z ich słów wynika, że prawnuk królowej Elżbiety II, to już duży chłopiec.
Okazuje się, że czas kwarantanny ma też swoje pozytywne skutki. W końcu Harry i Meghan mogli zaznać tak upragnionego spokoju i czasu poświęconego tylko rodzinie.