Związek Martyny Wojciechowskiej i Przemka Kossakowskiego wciąż wzbudza wiele emocji. Okrzyknięto ich najlepiej dobraną parą w show-biznesie, a fani są zachwyceni, że ich relacja rozwija się tak dobrze. Okazuje się jednak, że na początku wcale nie było różowo! Przemek nieźle podpadł Martynie i to na samym początku znajomości, która - jak wiemy - przekształciła się w gorący romans.
Kossakowski wyjawił w rozmowie z Twoim Stylem, że Martyna zaczęła ich znajomość od... skrytykowania go!
W studiu Dzień Dobry TVN. Realizowałem odcinek jednego ze swoich programów. Podaliśmy sobie dłonie, spojrzeliśmy w oczy i wyraziliśmy zdziwienie, że przez pięć lat się nie poznaliśmy. Dałem Martynie swój numer telefonu, licząc, że zrewanżuje się tym samym, ale ona zdaje się, miała inne zdanie na ten temat. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Potem wróciłem na Podlasie i przez pół roku nie mieliśmy kontaktu. I nagle któregoś wieczoru dostaję od niej SMS. Wiadomość była pełna pasji i prawdziwego gniewu. Okazało się, że natknęła się na mój program, w którym jadłem zupę z płetwy rekina. Zarzuciła mi skrajną nieodpowiedzialność. Branie udziału w nagannych praktykach dewastujących ekosystem. Ten SMS mnie zachwycił. Postanowiłem udowodnić jej, że zjadanie zagrożonych gatunków to najmniejsza z moich wad. Ten proces trwa do dzisiaj - wyjawił Kossakowski
Trzeba przyznać, że nie jest to typowa miłosna historia, ale z drugiej strony para również jest bardzo nietypowa. ;)