Marcin Prokop stara się widzieć szklankę do połowy pełną i zamiast załamywać ręce, skupia się na szukaniu dodatkowych zajęć. Wolny czas wykorzystuje najlepiej, jak tylko potrafi. O szczegółach opowiedział naszej reporterce.
Nie miałem momentu załamania. Załamanie nigdy nie prowadzi do niczego konstruktywnego. Zawsze kiedy pojawia się jakiś problem staram się znaleźć rozwiązanie. Choćby to było krążenie wokół supermarketu w poszukiwaniu wolnego miejsca najbliżej drzwi, to zawsze krążę tak długo jak to miejsce znajdę.
W trakcie przerwy od konferansjerki Prokop spełnił swoje marzenie, które od lat odkładał na później. W trakcie kwarantanny zrobił prawo jazdy na motocykl.
Tak samo tutaj, gdy okazało się, że część moich zajęć odpadło, zacząłem się zastanawiać, co zrobić w takim razie innego, co można robić w zamknięciu swojego domu. Między innymi zrobiłem prawo jazdy na motocykl. Co prawda nie u siebie w domu, ale ponieważ miałem wtedy dużo wolnego czasu, to spełniłem swoje marzenie, na które zawsze brakowało mi przestrzeni w kalendarzu.