Dziennikarz i były piosenkarz, na krótko przed sylwestrem, zamieścił w sieci wpis, domagając się interwencji od nowych władz. Zasugerował, że impreza TVP2 powinna zostać odwołana.
Ileż można oglądać tę panią w TVP? Honoru nie ma za grosz – skrytykował Edytę Górniak. Ale grosz będzie miała i to niemały. Wszystko za nasze. Oczywiście ten sylwester jest tylko po to, żeby zapłacić tym, którzy przed zmianami mogą jeszcze sporo zarobić, bo wiedzą, że to ich medialny koniec. Mam nadzieję, że nowe władze chce zdążą ten tandetny odpust odwołają i zatrzymają niekontrolowany wyciek pieniędzy – dodał.
Już po imprezie Edyta Górniak udzieliła wywiadu "Super Expressowi". Wyznała, że czuje się zmęczona i potrzebuje odpoczynku. Ten może trwać aż do wiosny br.
Muszę odpocząć, więc jak 1 stycznia wyłączę telefon, to nie będzie mnie do kwietnia, no, chyba że pojawią się jakieś megaprojekty – powiedziała tabloidowi.
Przywołany już Damian Maliszewski w mocnych słowach zareagował na słowa Górniak. Zasugerował, że diwa powinna zmienić branżę i zostać np. pszczelarką.
Cóż za zbieg okoliczności. Zagrała Sylwestra zakontraktowanego jeszcze przez propagadzistów, zgarnęli z synem krocie i teraz zawiesza karierę, bo wie, że TVP już płacić nie będzie? (...) Pani Edyto, a może warto jednak się przekwalifikować na tę pszczelarkę, którą Pani nie została? Potrzebujemy pszczół! A obawiam się, ze powrotu PiS do władzy się Pani nie doczeka, więc tak lukratywnych kontraktów z TVP już nie będzie - napisał Maliszewski o Edycie w stories na Instagramie.
Dziennikarz ma jeszcze jedną radę dla Edyty Górniak. Wskazał jej kolejną branżę, w której mogłaby rozwinąć skrzydła.
Ewentualnie pozostaje jeszcze sektor couchingu duchowego.
Skorzystalibyście z takiej usługi u Edyty?