Według ustaleń, pyton tygrysi ma około 5 metrów długości, a z racji tego, że niedawno przechodził wylinkę (zrzucał skórę - przyp.red) teraz rozpocznie intensywne polowanie by zaspokoić głód. Węża widziano w okolicach Warszawy, nic więc dziwnego, że Kożuchowska nieco panikuje. Dorosły człowiek mógłby nie poradzić sobie z takim "potworem", a co dopiero mały chłopczyk! Jak donosi Super Express, aktorka nerwowo wydzwania do domu i zakazuje wszystkim, którzy tylko słyszą, zbliżania się do miejsc, w których widziano gada:
Z jednej strony może to być lekką przesadą, a z drugiej, Kożuchowska znana jest ze swojego przywiązania do rodziny. Męża i ukochanego synka zawsze stawia na pierwszym miejscu, więc można jej wybaczyć taką reakcję.
A wy? Szukacie pytona? ;)