I może nie byłoby tak źle, gdyby nie tragiczny wypadek księżnej Diany i sekrety, które wciąż wypływają na światło dzienne. Po ostatnich rewelacjach ujawnionych w krótkometrażowym serialu o życiu Lady Di, jej małżeństwie i koszmarze, w jaki Karol zamienił ich związek, opinia publiczna zupełnie odwróciła się od niemal 70-letniego następcy tronu. Brytyjczycy zwracają się ku jego synowi: książę William i jego piękna żona, księżna Kate, to obecnie najbardziej "wypychani" na tron członkowie rodziny królewskiej. Poparcie dla zamieszkującej Kensington Palace pary rośnie z dnia na dzień, a dla księcia Karola leci na łeb, na szyję.
Czarę goryczy bez wątpienia przelało niedawne oświadczenie premiera Australii, która wchodzi w skład Zjednoczonego Królestwa, a której głową oficjalnie jest brytyjska monarchini. Malcolm Turnbull stanowczo zapowiedział, że książę Karol nie zostanie królem jego kraju. Premier odgraża się, że w wypadku, w którym Karol obejmie tron, Australia wypowie posłuszeństwo Koronie i sięgnie po niepodległość.
Królowa Elżbieta II, która całe życie pracowała na to by dziedzictwo jej rodziny pozostało w nienaruszonym stanie na pewno na to nie pozwoli, wszystko więc wskazuje na to, że szanse księcia Karola na tron topnieją z dnia na dzień.
Myślicie, że na to zasłużył?